Tło bannera

Szlaki wokół Łochowa

Wybierz
Warszawa i okolice Arche Hotel Poloneza Arche Hotel Geologiczna Arche Hotel Krakowska Arche Hotel Puławska Residence Arche Koszary Góra Kalwaria Pałac Łochów Folwark Łochów Pozostałe miasta Arche Cukrownia Żnin Zamek Janów Podlaski Arche Tobaco Łódź Arche Hotel Piła Arche Dwór Uphagena Gdańsk Arche Hotel Częstochowa Arche Hotel Wrocław Arche Hotel Lublin Arche Hotel Siedlce Arche Residence Łódź
23 maj 22’
24 maj 22’
  1. Strona główna
  2. Szlaki wokół Łochowa
Historia z rodziną – rodzina z historią Co w Jadowie robił „dobry Niemiec”, znany z Pianisty, i gdzie można wziąć udział w warsztatach zwijania wełny w kłębki na wiatce koziołkowej – czyli szlakiem skansenów i małych regionalnych muzeów, rozsianych wokół Łochowa.
„Nie znać historii, to być zawsze dzieckiem”

„Nie znać historii, to być zawsze dzieckiem”

– uważał Cyceron. Można się jedynie domyślać, że w ustach tego filozofa, pisarza i mówcy, ale też dowódcy wojskowego, „bycie dzieckiem” nie oznaczało komplementu. Zapewne uwa‐ żał, że nieznajomość dawnych dziejów jest niegodna szlachet‐ nego męża. Dziś pokusić się można o stwierdzenie, że nie tyl‐ ko mąż, ale również żona, a także dzieci i każdy członek rodzi‐ ny powinien choć trochę wiedzieć o historii, zwłaszcza swoje‐ go kraju. Na szczęście poznawanie przeszłości nie musi wiązać się z nudnymi lekcjami ani czytaniem zestawień dat i nazwisk w książkach. Dzisiaj historię można poznawać w sposób aktyw‐ ny, ekscytujący i... rodzinny. A do tego wszystkiego – na łonie natury, w klimatycznych miejscach i do tego: w weekend! Podczas pobytu w Łochowie można zapoznać się z dziejami regio‐ nu i stworzyć własne, rodzinne wspomnienia. Każdy, kto ma dzie‐ ci, wie, że nie łatwo zapewnić im weekendową rozrywkę, a sam pomysł pójścia do muzeum może wywołać falę oporu. Na szczę‐ ście, są takie miejsca w Polsce, gdzie dzieci będą się świetnie bawić, młodzież znajdzie coś dla siebie, a dorośli spędzą czas w inspi‐ rujący sposób. A nauka historii? To właściwie efekt uboczny!

„Opoziem ci bojke jakom panientom...”

Tymi słowami w gwarze, dawno temu, kurpiowskie matki i babcie mogły zaczynać historie na dobranoc albo przy studni w upalne dni. Zrekonstruowaną drewnianą studnię możemy obejrzeć w Skansenie im. Marii Żywirskiej w Brańszczyku, w powiecie wyszkowskim. To tylko 17 kilometrów od Łochowa, a warto się tam wybrać nie tylko ze względu na zapierające dech w piersiach nadbużańskie krajobrazy. Wiele dowodów wskazuje na to, że okolica dzisiejszej wsi Brańszczyk była ważnym przystankiem na Szlaku Bursztynowym, o czym mogą świadczyć liczne artefakty z czasów antycznego Rzymu, znalezione na tych terenach. Dzisiaj jednak ziemie wokół Brańszczyka to przede wszystkim dziedzictwo Kurpi Białych. Skansen utworzony w 2015 roku to miejsce, gdzie można zapoznać się ze zwyczajami, tradycjami, typowym budownictwem i codziennym życiem tej grupy etnicznej. 
„Opoziem ci bojke jakom panientom...”
Przy wspomnianej studni

Przy wspomnianej studni

koniecznie trzeba zrobić sobie romantyczną fotografię – ale nie tylko ona może być ciekawym tłem do zdjęć. W skansenie znajdziemy też tonącą w kwiatach autentyczną drewnianą chatę sprzed II wojny światowej wraz z typowym wyposażeniem, kuźnię ze 130-kilowym kowadłem i kolekcją podków czy stodołę z maszynami z XIX wieku. Edukacyjną ciekawostką są też zamieszkałe przez pszczoły ule i wystawa przedmiotów związanych z bartnictwem. Oczywiście nie zabrakło też wyeksponowanego kurpiowskiego stroju ludowego. A do tego: wszędzie można robić zdjęcia i kręcić filmiki – tu warto wspomnieć, że wnętrze chaty w skansenie posłużyło jako scenografia do teledysku nakręconego do przeboju Cleo: Dom.
Szlaki wokół Łochowa

„Stał się tam wielki cud...”

To zdanie w języku hebrajskim było niezwykle ważne dla spo‐ łeczności żydowskiej, zamieszkującej ziemie polskie, między inny‐ mi wieś Jadów, do której z Łochowa można dostać się w dziesięć minut samochodem. Pierwsze litery wyrazów tego zdania w języ‐ ku hebrajskim (nun, gimel, he i szin) tradycyjnie umieszczano na drejdlach, czyli malutkich czworobocznych bączkach, służą‐ cych do dziecięcej chanukowej gry na czekoladki i cukierki. Taki właśnie drejdel wielkości paznokcia można obejrzeć w niezwy‐ kłym Muzeum Regionu Jadów, prowadzonym przez wolontariu‐ szy i społeczników z Jadowskiego Stowarzyszenia Historyczne‐ go. Żeby przyjrzeć się drejdlowi, trzeba spojrzeć przez lupę, ale żadne wspomaganie nie będzie konieczne, jeśli ktoś zechce obej‐ rzeć zdjęcia czy dokumenty zebrane w tej placówce.

Po żydowskich mieszkańcach Jadowa zostało jedynie kilka artefaktów i symboliczna ekspozycja, ale warto zapoznać się z opowieściami związanymi z tą miejscowością, które w pośredni sposób zostały uwiecznione nawet przez Hollywood! Tak, to nie żart! Bohater nagrodzonego trzema Oscarami filmu Romana Polańskiego Pianista, oficer Wehrmachtu Wilm Hosenfeld, stacjonował właśnie w Jadowie w roku 1940 i nawet opisał wieś w listach do rodziny! Jadowskie Muzeum nawiązało kontakt z córką Hosenfelda, dzisiaj 88‐letnią damą, która przekazała na wystawę fotografie jego autorstwa zrobione w tej miejscowości w roku 1940. Warto zobaczyć, jak wyglądała wieś w obiektywie „dobrego Niemca”. Skoro już jesteśmy przy śladach jadowskich historii w światowej kinematografii, to na pewno warto tu wspomnieć o filmie Bitwa o Anglię z 1969 roku, z Michaelem Cainem w roli głównej. Motyw zestrzelonego lotnika, który dostaje się do brytyjskiej niewoli, wzięty za Niemca z powodu swojego polskiego akcentu, oparty jest na prawdziwej historii majora Stanisława Łapki – pilota RAF‐u w dywizjonie 302 i 306 w latach 1940–1947, który był mieszkańcem Jadowa. Film można obejrzeć w domu, szukając „wątku jadowskiego”, a fotografie i wiersze pisane przez majora Łapkę – odszukać w muzeum. Co ciekawe, muzeum prowadzone jest przez ochotni‐ ków – członków JSH, którzy z przyjemnością i prawdziwą pasją potrafią opowiadać o dziejach okolicy, jej słynnych mieszkańcach i minionych, choć na pewno nie zapomnianych czasach. Jeśli więc poznawać historię regionu, to tylko od jej pasjonatów! Można tu także zamówić lekcję muzealną dla uczniów i porozmawiać z przewodnikiem wolontariuszem podczas wizyt indywidualnych.

Bitwa o Anglię z 1969 roku

Na pewno warto wspomnieć o filmie Bitwa o Anglię z 1969 roku, z Michaelem Cainem w roli głównej. Motyw zestrzelonego lotnika, który dostaje się do brytyjskiej niewoli, wzięty za Niemca z powodu swojego polskiego akcentu, oparty jest na prawdziwej historii majora Stanisława Łapki...
Bitwa o Anglię z 1969 roku
Szlaki wokół Łochowa

Pięć tysięcy gwizdków

Trzy kwadranse piechotą od Łochowa znajduje się jedno z najoryginalniejszych muzeów w Polsce, które z pewnością będzie nie lada atrakcją – szczególnie dla najmłodszych. No bo czy można oprzeć się pokusie zobaczenia pięciu tysięcy kolorowych gwizdków w jednym pomieszczeniu? Każdy, kto lubi niebanalne kolekcje, powinien wpaść do Muzeum Gwizd‐ka w Gwizdałach. To niecodzienne muzeum mieści się w niepozornym budynku szkoły podstawowej, można je zwiedzać za darmo, ale należy się wcześniej umówić.

Warto zarezerwować sobie minimum półtorej godziny na oglądanie zbiorów muzeum i dużo więcej, jeśli chcemy się dokładniej przyjrzeć co bardziej fascynującym eksponatom. A tych nie brakuje, bo spodziewać się możemy naprawdę cudeniek z całego świata! Gwizdki w kształcie bajecznie kolorowych zwierzątek, lokomotyw, ludzików, ale także sportowe, policyjne, kolejarskie, a nawet takie od parowozów czy czajników, zajmują gabloty od podłogi po sufit. Miniaturowe dzieła sztuki, z których najstarsze ma ponad 400 lat, pochodzą nie tylko z Polski, ale też z Afryki, obu Ameryk, Australii czy Amazonii. Ciekawa jest też historia samego szkolnego muzeum, bo takiego drugiego miejsca próżno by szukać w Polsce, a pewnie i w Europie. Placówką opiekują się uczniowie i personel zespołu szkół, a cała kolekcja została zapoczątkowana przez dar od prywatnych kolekcjonerów. Dzieci i młodzież zafascynowały się ofiarowanymi szkole gwizdkami, fujarkami oraz jedną okaryną i zaczęły powiększać zbiory, przynosząc kolejne eksponaty. Do akcji dołączyły się inne osoby dobrej woli, i po nieco ponad 20 latach kolekcja rozrosła się imponująco. Drewniane, gliniane, metalowe gwizdawki to jednak niejedyne przyniesione bądź odkupione od prywatnych kolekcjonerów skarby, jakie tu można znaleźć. Na uwagę zasługują fujarki, trąbki oraz ligawki. Czym jest ta ostatnia? Ligawka to polski ludowy instrument dęty o tysiącletnim rodowodzie. Jej bliskim krewniakiem jest róg alpejski oraz... aborygeńskie didgeridoo. Jeśli planujemy odwiedzić muzeum z dziećmi, warto zapytać o warsztaty garncarsko‐ceramiczne. Wykonanie własnego naczynia, rzeźby czy też działającej i wydającej dźwięk gwizdawki to wyjątkowo satysfakcjonujący sposób spędzenia wolnego popołudnia, i to nie tylko dla najmłodszych!

Szlaki wokół Łochowa

Wycinanki z opłatka i ozdobne pająki

W gminie Łochów znajdziemy jeszcze jedno niecodzienne miejsce – Prywatne Muzeum Sztuki Ludowej w Zambrzyńcu, ale to dużo więcej niż placówka muzealna. Chyba najbardziej pasowałoby tu określenie „miejsce spotkań”. Nie tylko ze sztuką, kulturą i tradycją, ale też z artystami, twórcami ludowymi, a przede wszystkim – z innymi gośćmi oczarowanymi pięknem polskiego rękodzieła i regionalnym rzemiosłem.

W tym prywatnym muzeum można nie tylko przyjrzeć się z bliska dziełom sztuki ludowej – rzeźbom, obrazom, wycinankom czy tkaninom – ale i samemu wziąć udział w procesie ich kreowania. Snucie motków wełnianych, warsztaty tkackie na prawdziwych krosnach, tworzenie wyrobów z wiórek lipowych czy budowa ozdobnych pająków to tylko niektóre z propozycji z bogatego wachlarza warsztatów oferowanych w tym miejscu. Niektóre z zajęć wymagają cierpliwości i dokładności – jak na przykład wycinanki z opłatka czy produkcja kwiatów z bibuły. Przy innych można się za to porządnie zmęczyć – wpadnijcie na zajęcia prania na tarach! – albo ubrudzić – rzeźba w glinie to nie jest przykład „czystej roboty”, ale ile daje satysfakcji! A to nie koniec. Można tu zagrać w bulle i minigolfa, rozpalić grila albo ognisko oraz przejechać się rikszą albo sankami... po trawie. Jeśli zadzwonimy i wcześniej umówimy się na wizytę, gospodarze podpowiedzą, kiedy można załapać się na występy teatralne albo konkurs kapel ludowych. Z wycieczki wrócimy pełni wrażeń i zapewne z własnoręcznie wykonanymi dziełami sztuki rękodzielniczej. Ozdobny pająk czy misterna wycinanka będzie na pewno oryginalną pamiątką po weekendzie spędzonym z bliskimi w miejscu, w którym króluje ciepła, wesoła atmosfera i udzielająca się wszystkim radość tworzenia.

TXT DOMINIKA DUDZIAK  FOT SYLWIA SUCHOCKA/FOTOGRAFICZNI.PL

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi promocjami
i wydarzeniami z życia Arche i naszych obiektów!

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. Więcej w Polityce prywatności.

OK, zamknij